Pływające świece

12 wrzesień 2009
Kategoria Różności, Techniki i instrukcje | Brak komentarzy
Tags: ,

Coś dla dużych dzieci, które lubią się bawić woskiem. Na przykład dla mnie.
Byłam dziś na pierwszych powakacyjnych warsztatach. Domy kultury wznowiły działalność i szykuje się całkiem ciekawy i pracowity rok. Niebawem odbędą się warsztaty tworzenia biżuterii, warsztaty florystyczne i kolejna część warsztatów decoupage.
Dzisiaj robiliśmy świece bardzo prostym sposobem, który nie wymaga ani robienia zakupów w specjalistycznych sklepach, ani wyjątkowych umiejętności. W wielkim skrócie instrukcja zrobienia takiej świeczki brzmi tak - rozpuszczamy w garnku zwykłe białe lub kolorowe świece (knoty wyciągamy). Wylewamy trochę na talerz i wycinamy nożykiem płatki, które sklejamy ze sobą i gotowe. Oczywiście całość nie jest wcale taka prosta - wosk szybko stygnie, płatki pękają, ale wszystkiego przecież można się nauczyć.

Oto moje dwie pierwsze pływające róże.

Aloha, czyli..

23 lipiec 2009
Kategoria Techniki i instrukcje, Z papieru | Brak komentarzy
Tags: , ,

… urodziny w klimatach hawajskich. Ambitnie wzięłam się za ręczne wykonanie kwiatowych wieńców. Po zrobieniu jednego zrezygnowałam - zbyt dużo czasu, za dużo bibuły na wykonanie potrzebowałam. Taniej wyszło mnie kupić gotowe wieńce.
Ale taka girlanda bardzo fajnie wygląda, dlatego to co udało mi się zrobić wykorzystam jako dekorację.

“Przepis” na girlandę znalazłam na tej stronie -> http://deccoria.pl/forum,84.

Potrzebujemy bibułę i igłę z nawleczoną nitką. Bibułę tniemy na paski o szerokości ok. 3cm i przez środek przeciągamy igłę (widać na zdjęciu w jaki sposób). Co jakiś czas ściskamy nawleczoną bibułę i skręcamy w jednym kierunku. Gdy kończy się jeden pasek, nawlekamy następny aż do uzyskania odpowiedniej długości.
Gotowa girlanda wygląda tak:

Pierwsza filcowa biżuteria

10 maj 2009
Kategoria Biżuteria, Techniki i instrukcje | 1 komentarz
Tags: , , ,

Byłam wczoraj na kolejnych warsztatach. Tym razem tematem była biżuteria z filcu. Po dwóch godzinach kręcenia filcowych kulek byłam tak zmęczona, że nie dałam rady zrobić z tego czegokolwiek i do domu wróciłam z samymi kulkami. Ale za to nauczyłam się mniej więcej jak to się robi, choć moje kule znacznie odbiegają od ideału.

Z tym wróciłam do domu:

A wieczorem zrobiłam to:

I przy robieniu tego kompletu doszłam do wniosku, że jeszcze nigdy nie udało mi się zrobić takiego naszyjnika o jakim marzę - mojego ideału. Choć, przyznać się muszę, że nie do końca wiem jak ten ideał ma wyglądać, wiem tylko, ze gdy go zrobię, będę wiedzieć, że to jest TO.

PS. Dla tych, którzy nie mają pojęcia skąd się biorą filcowe kulki (tak jak ja kilka miesięcy temu) podaję bardzo skróconą instrukcję. Potrzebujemy wełny czesankowej, bierzemy kawałek i tu zaczynają się schody, bo nie wiem jak to opisać. Delikatnie rozciągamy tę wełnę, żeby zrobiła się szeroka i puszysta. :) Możemy dołożyć jeszcze inny kolor wełny i zaczynamy składać wszystko w kulkę - delikatnie i powoli coraz bardziej nadając wełnie kształt kuli. Teraz moczymy ręce w wodzie (w wodzie może znaleźć się szare mydło) i dalej formujemy kulkę (gdy kulka już jest w miarę “zbita” moczymy ją całą w wodzie, odciskamy i dalej kulamy). I tak przez długi czas, aż kulka będzie twarda.