Bo szczęścia nigdy za wiele
23 czerwca 2009A oto najlepsza część ślubnego prezentu, z której jestem najbardziej dumna (w końcu sama to wymyśliłam ;) ). Wszystko zrobione ręcznie (oprócz słonika, biedronki i monety). Podkowa jest dziełem mojego męża i zrobiona została z modeliny fimo, świnkę też wykonał mój mąż według projektu mojej mamy, a resztę ja (z papieru – gołąbki i siódemka, z bibuły – koniczyna i z patyczków, sznurka i papieru – symbol kominiarza).
Tagi: modelina, ramki, ślub















